Wypędzeni przez osła
 
Dobrze było w Rivo Torto i mała wspólnota chętnie tam przebywała. Nie tam jednak Zakon miał zapuścić korzenie i właśnie osioł przyszedł to oznajmić.

"Zdarzyło się pewnego dnia, podczas pobytu braci w Rivo Torto, że przyszedł tam wieśniak ze swoim osłem, chcąc znaleźć schronienie dla siebie i osła w tej samej chacie, co i bracia. By bracia nie robili mu wyrzutów, wchodząc tam, rzekł do osła: "Właź, właź, gdyż i my dobrze urządzimy się na tym miejscu".

Święty Ojciec, słysząc to i dobrze rozumiejąc słowa oraz intencje wieśniaka, zasmucił się w duchu nad nim, głównie dlatego, że robił on wiele zamieszania ze swoim osłem, niepokojąc wszystkich braci, którzy oddawali się kontemplacji i modlitwie. Rzekł tedy mąż Boży do braci: "Wiem, bracia, że nie wezwał nas Bóg, abyśmy przygotowywali schronienie dla osła i przyjmowali odwiedzających nas ludzi, lecz byśmy przepowiadali ludziom drogę zbawienia i udzielali zbawiennych napomnień, a przede wszystkim byśmy pilnowali modlitwy i dziękczynienia".
Pozostawili więc ową chatę dla użytku biednych trędowatych i przenieśli się do Świętej Maryi Panny w Porcjunkuli, przy której mieszkali niegdyś w niewielkim domu, zanim otrzymali sam kościół" (Legenda trzech towarzyszy 55).