| Brat "mucha" |
|
Nie wszyscy, których pociągnął sposób życia rodzącej się wspólnoty, przeżyli prawdziwe nawrócenie. "Kompilacja Asyska" przekazała nam wspomnienie o wielkim leniu, którego należało usunąć ze wspólnoty braci. "Błogosławiony Franciszek chciał i podkreślał to stale, by każdy brat dość często udawał się za jałmużną. Jeśli pochodził on ze szlachetnego rodu, lub był niegdyś wielkim w świecie, tym bardziej święty Ojciec cieszył się i był zbudowany, gdy widział go idącego za jałmużną i wypełniającego, dla dobrego przykładu, prace służebne, jak to było w zwyczaju u braci w tamtych czasach.
Na początku Zakonu, gdy bracia przebywali w Rivo Torto, zdarzyło się, że był wśród nich jeden brat, który niewiele się modlił, wcale nie pracował, nigdy nie chodził za jałmużną, bo się wstydził, ale za to miał dobry apetyt. Błogosławiony Franciszek, obserwując jego postępowanie, został pouczony przez Ducha Świętego, że jest to człowiek oddany tylko przyjemnościom ciała. Rzekł mu więc pewnego dnia: "Idź swoją drogą, bracie mucho, gdyż chcesz spożywać owoce z pracy twoich braci, pozostając bezczynny w dziele Bożym. Podobny jesteś do brata trutnia, który niczego nie uprawia, nie pracuje, a spożywa owoce trudu pracowitych pszczół". I odszedł ten brat, nawet nie prosząc o przebaczenie, gdyż był to człowiek przyziemny".
|