Poggio Bustone
Klasztor świętego Jakuba w Poggio Bustone
Poggio Bustone leży 18 kilometrów od Rieti, 800 metrów nad poziomem morza. Miejscowośc liczy około 2000 mieszkańców. Dlaczego Franciszek schronił się w Poggio Bustone wyjaśnają nam Źródła franciszkańskie:
"Gdy szli przez miasto, prosząc o jałmużnę, rzadko kto udzielał im wsparcia. Zazwyczaj obrzucano ich obelgami, mówiono im, że po to opuścili swe dobra, by pożerać innych ludzi. Z tego powodu cierpieli wielki niedostatek. Prześladowali ich również rodzice i krewni. Kilka osób z miasta kpiło sobie z nich jak z szaleńców lub ludzi naiwnych, bo w owych czasach nikt nie wyrzekał się majętności, by prosić o wsparcie idąc od drzwi do drzwi" (Legenda Trzech Towarzyszy, rozdział IX).
Skoro sprawy tak się miały, grupka 6 braci latem 1208 roku udało się właśnie do Poggio Bustone. Kiedy Franciszek przechodził przez tę miejscowość, pozdrawiał napotykanych ludzi słowami: "Dzień dobry, dobrzy ludzie!" Mieszkańcy miasteczka są dumni, że Franciszek nazwał ich dobrymi ludźmi. I po dziś dzień każdego roku w uroczystość św. Franciszka (4 października) wysłannik zarządu miasta idzie z bębnem od domu do domu powtarzając pozdrowienie Świętego. Tutaj, jak głosi tradycja, Franciszek miał otrzymać zapewnienie przebaczenia swoich grzechów.
Wnętrze kościoła w Poggio Bustone
 
"Pewnego dnia, gdy z podziwem rozważał miłosierdzie Pana z powodu otrzymanych odeń dobrodziejstw, zapragnął, by Pan ukazał mu stan jego nawróconej duszy i przyszłość jego uczniów. Udał się więc na miejsce modlitwy, jak to bardzo często zwykł był czynić, i długo tam przebywał, trwając z bojaźnią i lękiem przed Panem całej ziemi. W gorzkości ducha swego rozmyślał o latach źle przeżytych, często powtarzając te słowa: "Boże, miej litość dla mnie, grzesznika" (Łk 18,13). Najwyższa i niewymowna słodycz zaczęła powoli napełniać do głębi jego serce. Zaczął jak gdyby wychodzić z siebie : lęk i ciemności, które nagromadziły się w jego sercu z bojaźni przed grzechem, ustąpiły i otrzymał zapewnienie odpuszczenia wszystkich swoich grzechów oraz życia w stanie łaski. Popadłszy następnie w zachwycenie i cały ogarnięty Bożym światłem, które cudownie poszerzało pole widzenia jego umysłu, mógł jasno poznać to, co miało nastąpić. Kiedy zaś ustąpiły owa słodycz i owe światło, odnowiony na duchu, wydawał się on już innym człowiekiem.
Powrócił więc do braci i rzekł im radośnie: "Wzmocnijcie się, najdrożsi, i weselcie się w Panu, i nie ulegajcie smutkowi dlatego, że jesteście nieliczni ; niech was nie przeraża moja ani wasza prostota, albowiem, jak mi to zostało prawdziwie ukazane przez Pana, za sprawą Boga wzrośniemy w wielką liczbę, a On rozprzestrzeni nas aż po krańce świata. Dla waszego dobra zmuszony jestem mówić o tym, co widziałem, a o czym wolałbym raczej milczeć, gdyby miłość nie zmuszała mnie opowiedzieć wam o tym. Widziałem wielkie mnóstwo ludzi przybywających do nas i pragnących z nami żyć według reguły błogosławionego naszego Zakonu, w habicie Swiętej pokuty. I jeszcze teraz rozlega się w uszach moich ich głos, idących i powracających według rozkazu świętego posłuszeństwa. Widziałem drogi napełnione wielką ich liczbą, z każdego prawie narodu śpieszyli w te strony : przychodzą Francuzi, śpieszą Hiszpanie, biegną Niemcy i Anglicy, a z wielu innych języków pośpiesza ich wielkie mnóstwo" (Tomasz z Celano, Żywot pierwszy św. Franciszka).
 
Fresk z XV wieku, przedstawiający Matkę Bożą z Dzieciątkiem
Również w Poggio Bustone Franciszek, w swej szczerości, wyznał publicznie, podczas kazania, że w okresie postu spożywał pokarmy przyprawione słoniną.
Pewnego razu, około Bożego Narodzenia, zebrało się dużo ludzi przed pustelnią w Poggio, aby wysłuchać kazania. Franciszek rozpoczął tymi słowami: "Wy uważacie mnie za człowieka świętego i dlatego przyszliście tu kierowani pobożnością. Otóż wyznaję wam, że podczas całego postu [Reguła franciszkańska przepisuje post od Wszystkich Świętych do Bożego Narodzenia] spożywałem pokarmy zaprawione słoniną.
I tak często wyrzucał sobie jako dogadzanie podniebieniu, gdy z powodu choroby zjadł coś lepszego.

Tomasz z Celano, Żywot drugi św. Franciszka.

 
Kaplica pokoju w Poggio Bustone
W Poggio Bustone Franciszek też po raz pierwszy rozesłał braci, by szli i głosili pokój całemu światu. Było to zimą 1209 roku.
"W tym czasie, po wstąpieniu jeszcze jednego dobrego człowieka do zakonu, wzrośli do liczby ośmiu. Wtedy święty Franciszek zebrał wszystkich do siebie, wiele mówił do nich o królestwie Bożym, o pogardzie świata, o zaparciu własnej woli i o ujarzmieniu swego ciała. Podzielił ich na cztery części po dwu i rzekł do nich: "Najdrożsi, idźcie po dwóch w różne strony świata, głosząc ludziom pokój i pokutę na odpuszczenie grzechów. Bądźcie cierpliwi w uciskach. Czujcie się bezpieczni, gdyż Pan wypełni swoją obietnicę. Pytającym odpowiadajcie pokornie, prześladującym błogosławcie, krzywdzącym was i ubliżającym dziękujcie, ponieważ ze względu na nich czeka nas królestwo wieczne". A oni, z wielką radością i uciechą przyjęli rozkaz świętego posłuszeństwa i upadli kornie na ziemię przed świętym Franciszkiem. On zaś, ściskając ich, słodko i ze czcią mówił do każdego: "Zrzuć swą troskę na Pana, a On cię podtrzyma" (Ps 54,23). Te słowa mówił zawsze, ile razy dawał jakimś braciom rozkaz przeniesienia.
Wtedy brat Bernard z bratem Idzim obrali drogę w kierunku Świętego Jakuba, święty Franciszek z jednym towarzyszem obrał inną część świata, a reszta czterech otrzymali pozostałe części, także idąc po dwu".
 
Pierwotne pustelnia w Poggio Bostone
Pierwotnie Franciszek i jego siedmiu towarzyszy zamieszkali w pustelni przekazanem im przez benedyktynów. Nie mając ksiąg liturgicznych, nie mogli odmawiać brewiarza, dlatego wpatrywali się w księgę Chrystusowego krzyża.
Tam też Franciszek uzdrowił dziecko z Poggio Bustone. Zdrowie odzyskał tam również trędowaty, który obmył się w źródle noszącym imię świętego Franciszka.
 
Klasztor w Poggio Bustone

Klasztor w Poggio Bustone

Klasztor w Poggio Bustone