| Obiecujący młodzieniec |
|
Franciszek jako młodzieniec nie miał w sobie nic ze świętego, był podobny do młodzieży swojej epoki i wszystkich epok. "Kiedy dorósł, będąc obdarzony bystrym umysłem, wykonywał zawód ojca, czyli kupiectwo, ale w sposób wielce odmienny, był bowiem od niego bardziej wesoły i wielkoduszny; oddany całkowicie pieśniom i zabawom wałęsał się dniem i nocą po Asyżu w towarzystwie sobie podobnych. W wydatkach był tak rozrzutny, że trwonił na uczty i zabawy wszystko, co miał lub mógł zarobić. Rodzice upominali go po wielokroć, że tak wiele wydaje na siebie i na innych, jakby nie był synem kupca, ale jakiegoś wielkiego księcia. Ponieważ jednak byli bogaci i kochali go bardzo, tolerowali to, nie chcąc mu czynić przykrości z powodu jego młodzieńczych wybryków. Kiedy matka słyszała, jak sąsiadki mówiły o jego lekkomyślności, odpowiadała: "Co myślicie o moim synu? Dzięki łasce będzie on jeszcze synem Bożym". Franciszek nie tylko był rozrzutny w ucztach i rozrywkach, ale też przesadzał w stroju, nosząc droższe szaty, niż przystało jego stanowi. W swej oryginalności był tak bardzo próżny, że niekiedy do tej samej szaty kazał sobie przyszyć kawałki sukna bardzo drogiego i bardzo lichego".
Legenda trzech towarzyszy, 2 |