Porcjunkula
Porcjunkula
"Baczcie, synowie, byście kiedyś nie opuścili tego miejsca. Jeśliby was wyrzucono na zewnątrz z jednej strony, wchodźcie z powrotem z drugiej, bo miejsce to jest naprawdę święte i mieszkanie Boga. Tutaj, gdy byliśmy nieliczni, Najwyższy pomnożył nas w liczbę; tutaj zapalił naszą wolę ogniem swej miłości; tutaj każdy, kto będzie się modlił pobożnym sercem, otrzyma to, o co by prosił, a ten, kto zgrzeszy, srożej będzie karany. Dlatego, wszyscy synowie, uważajcie to miejsce mieszkania Boga za godne czci i tutaj z całego serca uwielbiajcie Pana i dziękujcie Mu" (słowa św. Franciszka skierowane do braci na łożu śmierci).
 
Odpust Porcjunkuli
 
"Franciszek wstał wcześnie rano, wezwał brata Masseusza i razem z nim udał się do papieża. "Ojcze Święty - mówi - niedawno na cześć Świętej Maryi Panny, Matki Chrystusa, naprawiłem pewien kościół. Proszę Waszą Świątobliwość o przyznanie temu miejscu odpustu, bez obowiązku składania ofiary, w rocznicę konsekracji kościoła".
Papież odpowiedział: "Nie godzi się udzielać takiej łaski, gdyż ten, kto prosi o odpust, musi na niego zasłużyć. Ale powiedz mi, jaki chcesz odpust, abym przyznał temu miejscu? Odpust jednego roku? Czy chcesz odpust trzech lat?"
Na to Święty odpowiada: "Cóż to znaczy?"
"Czy chcesz, żebym udzielił odpustu sześciu lat?"
Papież doszedł już do siedmiu lat, a Franciszek, którynie wydawał się zadowolony, odpowiedział: "Ojcze Święty, cóż to znaczy?"
"Co chcesz, abym uczynił dla ciebie?"
"Ojcze Święty, niech Wasza Świątobliwość nie daje lat, ale dusze".
"Co rozumiesz przez dusze." - rzecze papież.
"Otóż, Wasza Świątobliwość, z powodu dobrodziejstw, jakie Róg wyświadczył temu miejscu, pragnę, aby każdy, kto wejdzie do tego kościoła skruszony, wyspowiadany i, jeśli to jest potrzebne, zwolniony od kar kościelnych przez kapłana, był uwolniony w niebie i na ziemi od winy i kary za to wszystko, co uczynił od dnia swego chrztu aż do dnia i godziny, w której wszedł do tego kościoła, i by odtąd nie podlegał żadnej karze".
Papież rzekł: "Franciszku, prosisz o zbyt wiele, nie jest w zwyczaju Kurii Rzymskiej przyznawać takiego odpustu".
"Ojcze Święty - odparł Franciszek - nie w moim imieniu o to proszę, ale w imieniu Tego, który mnie posłał, Pana Jezusa Chrystusa".
Papież wówczas odpowiedział: "Zgadzam się, aby tak było". I dodał trzykrotnie: "Chcę, aby ci to było przyznane. Niech tak będzie w imię Pana. Oto, począwszy od dzisiaj, zgadzamy się, aby ktokolwiek wejdzie do wspomnianego kościoła, wyspowiada się i okaże skruchę, został uwolniony od kary i winy. I chcemy, aby to było ważne na zawsze, każdego roku, ale jedynie w jednym dniu od nieszporów dnia poprzedniego aż do nieszporów dnia następnego, łącznie z nocą".
Franciszek zatem, skłoniwszy głowę, wyszedł z pałacu. Papież widząc, że się oddala, wezwał go i powiedział mu "O poczciwcze, gdzie chcesz iść? Co weźmiesz ze sobą jako dowód odpustu?"
Święty Franciszek na to odpowiedział: "Wasze słowo mi wystarcza. Jeśli to jest dziełem Boga, On sam zatroszczy się, aby to okazać. Nie chcę żadnego dokumentu. Niech tylko Święta Maryja Panna będzie pergaminem, Chrystus notariuszem, a aniołowie - świadkami".