Podczas lata 1225 r. Franciszek
opuścił kościół św. Damiana i udał się do Rieti w celu leczenia oczu.
Klara i jej towarzyszki miały go już nie zobaczyć żywym.
"W tym tygodniu, w którym umarł błogosławiony Franciszek,
pierwsza roślinka Zakonu sióstr, ksieni Ubogich Pań klasztoru św. Damiana,
współzawodniczka świętego Franciszka w ustawicznym zachowywaniu ubóstwa
Syna Bożego, pani Klara, była także poważnie chora i obawiała się, że
umrze rychlej niż Franciszek. Płakała gorzko i nie mogła się pocieszyć
w obawie, że przed swą śmiercią nie zobaczy już więcej swego jedynego,
po Bogu, ojca, pocieszyciela ducha i ciała, tego, który pierwszy utwierdził
ją mocno w łasce Pana.
Przez pośrednictwo jednego z braci prosiła o powiadomienie
o tym Świętego. Franciszek był bardzo wzruszony ta wiadomością, gdyż kochał
Klarę i jej siostry ojcowskim uczuciem dla świętego życia, jakie prowadziły;
a przede wszystkim dlatego, ie z pomocą Pańską to włamie on ją nawrócił
do Boga swoimi radami, wkrótce po przybyciu pierwszych braci. Jej nawrócenie
było wielce budującym przykładem nie tylko dla Zakonu braci, ale także
dla całego Kościoła powszechnego.
Franciszek nie mógł spełnić jej pragnienia zobaczenia go,
gdyż obydwoje byli chorzy. Aby ją pocieszyć, przesłał jej na piśmie swoje
błogosławieństwo i rozgrzeszył ją z ewentualnych uchybień w wypełnianiu
jego poleceń i woli oraz poleceń i woli Syna Bożego. Ponadto, aby ją uwolnić
od smutku i pocieszyć w Panu, Franciszek, lub raczej Duch Boży, który
w nim przemawiał, rzekł przysłanemu przez nią bratu: "Idź i zanieś
ten list pani Klarze. Powiesz jej, aby odsunęła boleść i smutek, której
doznaje na myśl, że mnie więcej nie zobaczy. Niech zaprawdę wie, że przed
swą śmiercią ona i jej siostry zobaczą mnie jeszcze i otrzymają ode mnie
wielką pociechę".
Błogosławiony Franciszek wkrótce potem umarł w nocy. Rano
cały lud Asyżu, mężczyźni i kobiety oraz wszyscy duchowni przyszli do
Porcjunkuli i zabrali jego święte ciało. Przy śpiewie hymnów i pieśni,
trzymając w rękach zielone gałęzie, z woli Bożej ponieśli ciało do kościoła
św. Damiana., aby się wypełniło słowo, jakie Pan wypowiedział przez usta
Świętego, i aby zostały pocieszone Jego córki i służebnice. Wyciągnięto
żelazne kraty z okna, przez które siostry przyjmują Komunię św. i niekiedy
słuchają Słowa Bożego. Bracia podnieśli ciało Franciszka z noszy i trzymali
je na swych ramionach przez długi czas przy oknie. Było to wielką pociechą
dla Klary i jej sióstr, mimo że wylewały obficie łzy i odczuwały wielki
ból, ponieważ Franciszek był dla nich, po Bogu, jedynym pocieszeniem na
tym świecie (Kompilacja Asyska, 13). |