|
Na stoku góry Subasio, na wysokości 800 m, leży pustelnia
Carceri, otoczona gęstym lasem. Nazwa "carceri", czyli
"więzienie", wiąże się z ścisłym oddzieleniem od świata,
w jakim żyli pustelnicy zamieszkujący to miejsce. Św. Franciszek
często się tutaj zatrzymywał. Spragniony ciszy i samotności, powracał
do Carceri po dalekich wędrówkach apostolskich, aby tutaj przez
modlitwę i kontemplację przygotować się do nowej pracy. W epoce
św. Franciszka znajdowała się tutaj jedynie mała kapliczka, kilka
grot wyżłobionych w skale i kilka prowizorycznych szałasów, urządzonych
przez pierwszych braci. Obecny klasztor został wybudowany w XV w.
przez św. Bernardyna ze Sieny i jest tak mały i tak ukryty, że w
niczym nie zniekształca pierwotnego pejzażu, jaki oglądał św. Franciszek
i jego bracia.
|
| |
|
W odróżnieniu od cystersów, którzy osiedlali się
najczęściej w dolinach, pierwsi franciszkanie woleli wzniesienia.
W Asyżu świadczą o tym Carceri, a gdzie indziej Greccio, Fonte Colombo
lub Poggio Bustone. Odczuwamy tutaj coś z tego uniesienia, jakie
przenikało Franciszka na widok przyrody. Carceri pozwala nam przede
wszystkim odkryć naturalne zamiłowanie Franciszka do kontemplacji
i modlitwy.
|
| Życie w pustelniach |
|
Franciszek osobiście napisał krótką regułę, normującą
życie braci w pustelniach: "Ci bracia, którzy pragną wieść
życie zakonne w pustelniach, niech będą we trzech, a najwyżej we
czterech. Dwaj z nich niech będą matkami i niech mają dwóch synów
lub przynajmniej jednego. Ci dwaj, którzy są matkami, niech wiodą
życie Marty, a dwaj synowie niech wiodą życie Marii (por. Łk 10,38-42)
i niech mają wspólne miejsce zamknięte, w którym każdy miałby swoją
celę, modliłby się w niej i sypiał.
I niech odmawiają zawsze kompletę z dnia zaraz po
zachodzie słońca; i niech starają się zachowywać milczenie. I niech
odmawiają swoje Godziny, i wstają na jutrznię. I niech szukają najpierw
królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego (por. Mt 6,33; Łk 12,31).
I w porze stosownej odmówią prymę, a po tercji przerwą milczenie
i mogą rozmawiać, i iść do swoich matek. I - jeśli zechcą - wolno
im poprosić je dla miłości Pana Boga o jałmużnę, jak pokorni, ubodzy
ludzie. I potem odmówią sekstę i nonę, i nieszpory o stosownej porze.
I do miejsca zamkniętego, w którym sami mieszkają, niech nie pozwalają
nikomu wchodzić i niech w nim nie jedzą.
Ci bracia, którzy są matkami, niech się starają trzymać
z dala od ludzi i przez posłuszeństwo dla swego ministra niech strzegą
swych synów przed ludźmi, aby nikt nie mógł z nimi rozmawiać. Ci
zaś synowie niech z nikim nie rozmawiają z wyjątkiem swych matek
i ministra, i kustosza swego, jeśli ten z błogosławieństwem Bożym
zechce ich odwiedzić. Synowie zaś niech przyjmą niekiedy obowiązek
matek według kolejności, jaką ustalą między sobą. To wszystko, co
wyżej zostało powiedziane, niech bracia starają się zachowywać sumiennie
i gorliwie".
|
| Pustelnia czy przepowiadanie? |
|
Franciszek był tak rozmiłowany w kontemplacji, że
pewnego dnia zastanawiał się, czy nie powinien poświęcić jej całego
swego życia. Chciał na ten temat zasięgnąć rady siostry Klary, która
przebywała w klasztorze św. Damiana, i brata Sylwestra będącego
w Carceri.
"Pokorny sługa Chrystusa, święty Franciszek,
już wnet po nawróceniu swoim, zgromadziwszy i przyjąwszy do Zakonu
wielu towarzyszy, popadł w wielką rozterkę i wątpliwość, co czynić:
czy oddawać się jeno modlitwie, czyli niekiedy też kazać? I pragnął
w tym względzie poznać wolę Boga. A jako że święta pokora nie pozwalała
mu przypisywać wiele ani sobie, ani modlitwom swoim, umyślił poznać
wolę Boga przez modlitwy innych. Przeto wezwał brata Masseusza i
rzekł:
"Idź do siostry Klary i powiedz jej ode mnie,
by wraz z kilkoma najbogobojniejszymi towarzyszkami prosiła Boga,
aby raczył objawić mi, co lepiej: czy oddawać się kazaniu, czy tylko
modlitwie. A potem idź do brata Sylwestra i powiedz mu to samo".
Był to ów Sylwester, który, jeszcze jako człowiek
świecki, widział wychodzący z ust świętego Franciszka krzyż złoty,
sięgający wzdłuż aż do nieba, a wszerz po krańce świata, Brat Sylwester
był takiej pobożności i takiej świętości, że o co Boga prosił, osiągał
i bywał wysłuchany, i często mówił z Bogiem. Przeto święty Franciszek
ufał mu wielce. Brat Masseusz poszedł i wedle rozkazu świętego Franciszka
był z poselstwem naprzód u świętej Klary, potem u brata Sylwestra.
Ten usłyszawszy je, natychmiast padł do modlitwy
i modląc się otrzymał odpowiedź Boską, i wrócił do brata Masseusza,
i rzekł: "To mówi Bóg, abyś rzekł swiętemu Franciszkowi: że
Bóg powołał go do tego stanu nie tylko gwoli niemu, lecz aby hodował
owoce dusz i by wielu przezeń zostało zbawionych".
Taką otrzymawszy odpowiedź, brat Masseusz wrócił
do świętej Klary, by dowiedzieć się, co zyskała od Boga. A ona odrzekła,
że otrzymała wraz z towarzyszkami tę samą od Boga odpowiedź, którą
otrzymał brat Sylwester. Brat Masseusz wrócił z tym do świętego
Franciszka. A święty Franciszek z największą przyjął go miłością,
obmył mu nogi i przygotował posiłek. Po jedzeniu wezwał brata Masseusza
do lasu i uklęknąwszy przed nim ściągnął kaptur, skrzyżował ramiona
i spytał: "Co każe mi czynić Pan mój Jezus Chrystus?"
Odrzekł brat Masseusz: "Tak bratu Sylwestrowi,
jak i siostrze Klarze wraz z innymi siostrami, odpowiedział Chrystus
i objawił, że wolą Jego jest, byś chadzał po świecie i kazał, gdyż
wybrał ciebie nie tylko gwoli tobie, lecz także dla zbawienia innych".
Usłyszawszy tę odpowiedź i poznawszy z niej wolę Jezusa Chrystusa,
święty Franciszek powstał z największym zapałem i rzekł: "Chodźmy
w imię Boże". I wziął za towarzysza brata Masseusza i brata
Anioła, ludzi świętych" (Kwiatki św. Franciszka 16).
Również dzisiaj, podobnie jak w czasach św. Franciszka,
Carceri jest miejscem odpowiednim do medytacji i milczenia. Jeśli
czas nie pozwala, aby zatrzymać się tu dłużej na modlitwie i refleksji,
to przynajmniej trzeba postarać się w skupieniu ducha zwiedzić tę
pustelnię.
|
|
|
|