Nie dało się temu zapobiec. Stało
się. Miało miejsce kolejne oblężenie Góry świętej Anny przez nieposkromione
rzesze studentów. W piątek o godz. 19 czasu polskiego tłum wynędzniałej, rozczochranej
młodzieży z jeszcze przekrwionymi oczami po zimowej sesji pojawił się w jadalni
domu pielgrzyma. Ku ich zaskoczeniu na stołach tym razem był żółty ser, ryby
z puszki, dżem i gorzka do granic możliwości herbata. Tu i ówdzie słychać było
szepty "Gdzie jest nutella? Gdzie jest pizza?
Gdzie jest łosoś? Gdzie jest Nemo !!!?". Do dziś nie wiadomo
jak tłumaczyć tą zaskakującą zmianę w menu. Czyżby sabotaż?
Pomimo nieustannych modlitw, godzin spędzonych na klęczeniu na grochu (gotowanym...)
niezmordowanego piechura o. Jozuego Droga Krzyżowa nie odbyła się tak jak zapowiadał
plan w Grocie ale w kaplicy Domu Pielgrzyma. Przemoczony, przemarznięty, zmęczony
do granic ludzkiej wytrzymałości 24godzinnym rajdem wysokogórskim trasy Zdzieszowice-
Góra Świętej Anny tłum powitał tę informację prawdziwym strumieniam łez...
Po Drodze Krzyżowej, która w połączeniu z Rachunkiem Sumienia pozwoliła głębiej
zastanowić się nad tajemnicą Męki Pańskiej i naszą osobistą relacją z Bogiem
tłum udał się na konferencję o. Zacheusza. Duszpasterz poruszył problem cierpienia
tak bliski Wielkiemu Postowi i obecny w życiu każdego człowieka. Na zakończenie
wyświetlono "Film o Basi" - poruszającą historię o niesieniu swojego
krzyża i nadziei. Wieczorem nabożeństwo Gorzkich Żali (których, ponoć w Norwegii
nie ma) czyli kolejna okazja do zastanowienia się nad tajemnicą cierpienia i
śmierci Jezusa.
Sobota zaczęła się tradycyjnie Jutrznią i śniadaniem( nadal
ani widu ani słychu nutelli) a później nastąpiło przegrzewanie
połączeń nerwowych do granic możliwości, czyli konferencja ks. dr Grzegorza
Strzelczyka. Dzięki niesamowitej wiedzy ks. dr z dziedzin teologii i fizyki(!)
oraz niepowtarzalnemu talentowi plastycznemu wykład, który na pierwszy rzut
oka wydawał się niemożliwy do zrozumienia doprowadził do stanu w którym studenci
chodzili po domu pielgrzyma zawodząc: "aaaaaaaaahaaaaaa...". I zapewne
trwaliby tak dalej z błyskiem zrozumienia w oku i słowem "eureka"
na ustach. I zapewne( bo czemu nie?) zbieraliby się po kątach i prowadzili oświecone
dyskusje rodem z uniwersytetów. I zapewne stworzyliby kilka prac naukowych z
których później biedni studenci teologii musieliby pisać egzaminy. I zapewne...
ale nie ! Nagle duszpasterze zarządzili silentium i nie pogadasz człowieku!
Milczące tłumy niczym zombie przemieszczały się po całym terenie Góry św. Anny.
Część wyruszyła w tradycyjną pielgrzymkę do Bazyliki; inni w równie dobrze znaną
wyprawę śladami tysięcy w kierunku sklepu spożywczego; desperaci próbowali porozumieć
się ze sobą za pomocą języka migowego i smsów; a ci, którzy się poddali posnęli
w przekonaniu, że w ten sposób nie wypowiedzą żadnego słowa. Nad całą sytuacją
czuwał o. Jozue i ze swoim detektorem dźwięku w ręce kontrolował sytuację ganiąc
niewytrwałych (biedna Justyna była wspaniałą koleżanką...).
W tym czasie w kaplicy miała miejsce Adoracja Najświętszego Sakramentu, a dla
chętnych była możliwość skorzystania z Sakramentu Pokuty. O 15:15 studenci spotkali
się na najważniejszym punkcie dnia czyli Eucharystii. Msza przy dźwiękach gitary
z ogromną reprodukcją obrazu Ecce Homo w tle oraz niepowtarzalna atmosfera Góry
Świętej Anny umożliwiły zatrzymanie się na chwilę i zastanowienie nad tym co
ma największą wartość w naszym życiu. Był Jezus. Jest Jezus.
Po kolacji (desperaci rozłożyli się w akcie protestu przed Domem Pielgrzyma
ze sztandarami "oddajcie nutellę i kawior!!!")
a o. Augustyn pseudonim Hipis odpowiedział spragnionemu wiedzy tłumowi na niecierpiące
zwłoki pytania. Następnie studenci podzielili się na dwie grupy sportowców i
tych co to niekoniecznie i udali się kibicować Justynie Kowalczyk lub zapłakać
się na filmie 21 gram.
Wieczorem Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego i niepowtarzalna okazja całonocnej
adoracji relikwii Krzyża Świętego przy dźwiękach skrzypiec i gitary.
Niedziela to już w zasadzie koniec rekolekcji. Ostatnia część Gorzkich Żali,
śniadanie, krąg biblijny w małych grupach i oczywiście Eucharystia. Trochę za
szybko to minęło... Trzeba będzie przyjechać znowu :)
Anula Bee