W poniedziałek 29 czerwca pod dworcem PKP w Zdzieszowicach grupa czterech śmiałków: Kaziu, Kajtek, PSL i Kuźik, wraz z wielebnym, miłosiernym, dobrotliwym i przystojnym o. Jozue wyruszyli na podbój klasztoru franciszkanów w Zieleńcu. Pokonując drogę ok. 150km, mieliśmy dwa postoje, pierwszy na stacji w Nysie (dla potrzebujących) i drugi w Kłodzku na kawie i jednej herbacie, u drogich braci postulatów (Jurka i Karola). W klasztorze w Kłodzku dołączyli do nas bracia kaznodzieje: br Aleksy i br Jordan.
Wspólnie w miłej atmosferze w końcu dotarliśmy do Zieleńca, gdzie według o. Jozuego i PSLu panuje klimat alpejski i wymusza on na organiźmie ludzkim zwiększenie produkcji czerwonych ciałek krwi.


Czekając w upragnieniu na kolację, która miała mieć miejsce o godz. 19:00 zaskoczyło nas szybkie dotarcie pięcioosobowej ekipy ze Zduńskiej Woli: Dawida, Przemka [biologa], Mateusza [trubadur] i Tomka wraz z Markiem na czele. Dzięki nim kolacja była przyspieszona o 15 min, co bardzo ucieszyło wcześniej przybyła ekipę. Po niej udaliśmy się na wspólną Eucharystię.
Tak zakończyliśmy 1 dzień Franciszkańskich Dni Skupienia.

 

Po wtorkowej pobudce o godz. 7:30 udaliśmy się na jutrznię wraz z rozmyślaniem, po których zjedliśmy pyszne śniadanko. Następnie wyszliśmy w góry, niestety dzięki mapie, na której o. Jozue wraz z br. Aleksym wymazali zielony szlak, nie mogliśmy mimo naszej heroiczności (z br. Jordanem) znaleźć właściwej drogi, przez co 40min krążyliśmy wokół klasztoru. Idąc szybkim tempem po 5h dotarliśmy do Szczytnej, i tu ciekawostka: naszym celem była Polanica Zdrój. No cóż, zdarza się najlepszym. Przywiezieni przez Ojca do klasztoru - willi, zjedliśmy pyszny makaron "al dente z sosem bolognese". Po Eucharystii wieczór spędziliśmy oglądając "Śląską Listę Przebojów" w TV Silesia. Dzięki br. Jordanowi rozkoszowaliśmy się kiełbaskami z grilla wraz z domownikiem klasztoru, o. Brunonem. Na naszej rekreacji mile spędziliśmy czas, ubawiliśmy się po pachy.
U zakonników pojawił się uśmiech na twarzy, po przeczytaniu niedostępnego dla nas listu. Na szczęście PSL rozwikłał tę tajemnicę.
Dzień zakończyliśmy adoracją.

 

Standardowo o godz. 8:00 spotkaliśmy się w kaplicy, aby odmówić modlitwy poranne, po których nastąpiło śniadanie wraz chwila przerwy na kawę przy „Radiu na Wizji” w TVS. Oczywiście podczas przerw nie zabrakło wspomnień o nieobecnym na FDSach (z przyczyn renowacyjnych) koledze "pracującym" na Górce.
Po tym wszystkim wzięliśmy czynny udział w konferencji "o Kapłaństwie" wygłoszonej przez ojca Jozuego. Po burzliwej dyskusji udaliśmy się pokornie do pracy przy upiększaniu otoczenia kościoła i klasztoru. O 12:15 spotkaliśmy się na przesolonej zupie, przygotowanej przez naszego brata Kucharza [z Lewkowa]. Po południu udaliśmy się do Dusznik Zdr., gdzie we franciszkańskim kościele uczestniczyliśmy we Mszy św. Następnie udaliśmy się do "Pijalni Wód" gdzie zostaliśmy obsłużeni przez bardzo miłą panią. I tu kolejna ciekawostka: rozpoczęliśmy system oceniania piękna. Kolejnym naszym celem był postulat braci mniejszych w Kłodzku gdzie podczas kawy i jednej herbaty zjedliśmy lody, po czym otrzymaliśmy od Ojca dobrodzieja Godzina Freiu [czyt. wolnego]. Już w Dusznikach nastąpiły problemy z tylnym lewym przegubem w samochodzie Marka ze Zdw., przez co do Zieleńca wracaliśmy tylko jednym samochodem. Po nieszporach, kolacji, śląskich szlagierach i filmie pt. "Next" odmówiliśmy różaniec w intencji XIII Święta Młodzieży.

Tak zakończyliśmy dzień trzeci.


Czwartkowy poranek spędziliśmy na modlitwach oraz śniadaniu. Przed wyjściem w góry słuchali i oglądaliśmy w „radiu na wizji” Heimat Musik. Ojciec Jozue ucieszył się ze swojej piosenki o cukierniku [http://www.slaskikoncertzyczen.pl/teledysk,id-80.html].
Nasza trasa prowadziła aż do Czech, gdzie zaskoczyła nas burza. Zaskoczyła ponieważ o. Jozue mówił: "nie bierzcie kurtek, bo to niedaleko". Przemoknięci, ale cali wróciliśmy na pyszną zupę oraz jeszcze lepsze drugie danie, uwarzone [czyt. ugotowane] przez br. Aleksego. Po obiedzie i chwili przerwy w jednakowych koszulkach Duszpasterstwa udaliśmy się do Kościoła na Eucharystię.
Po Eucharystii fanatycy śląska z PSLem na czele oglądali 1 odcinek "Niewolnicy Isaury" po śląsku. Najwięcej z filmu wyniósł br. Aleksy.
Następnie pożegnaliśmy grupę ze Zduńskiej Woli, która musiała wyjechać naprawionym w owym dniu busikiem, do swojego Landu. Pozostali uczestnicy FDS-ów kolację zjedli w Dusznikach.
Po powrocie odmówiliśmy nieszpory oraz obejrzeliśmy film "U Pana Boga w Ogródku".
Piątek przeminął głównie pod znakiem sprzątania oraz podróży do domu.
Tak zakończyliśmy nasze Śląskie FDSy.


PSL i Kuźik
from Wieszowa City